Nie żyją matka i trójka dzieci. Prokuratura ujawniła szokujące szczegóły
Nie żyje matka i trójka dzieci. Do tragedii doszło w Chełmnie, a przyczyną śmierci czteroosobowej rodziny było zatrucie tlenkiem węgla. Prokuratura przeprowadziła eksperyment procesowy, a ten ujawnił wiele nieprawidłowości oraz zaniedbań. Są zarzuty dla dwóch osób.
Tragedia w Chełmnie. Cztery osoby nie żyją
Do tej tragedii doszło 15 stycznia 2026 roku w jednym z mieszkań kamienicy znajdującej się przy ulicy Stare Plany w Chełmnie. Wówczas służby otrzymały zgłoszenie, z którego wynikało, że w ostatnim czasie matka oraz trójka dzieci nie była widywana, nie było z nimi również kontaktu. Strażacy przybyli na miejsce i zastali w lokalu druzgocący widok.
Na korytarzu leżała 31-letnia kobieta, jej dwie starsze córki będące w wieku 11 i 7 lat, znajdowały się na kanapie, a 2-letni chłopiec w łóżeczku. Cała czwórka nie żyła. W łazience odkryto również nieżyjącego psa.
Nie żyje matka i trójka dzieci. Wstrząsające ustalenia ws. ich śmierci
Po przeprowadzeniu niezbędnych badań śledczy ustalili, że cała czwórka, a także pies, zmarli na skutek zatrucia się tlenkiem węgla, potocznie zwanym czadem. Dodatkowo Prokuratura Rejonowa w Chełmie podjęła decyzję o wykonaniu eksperymentu procesowego, którego zadaniem było ustalenie jednoznacznej przyczyny śmierci matki i trójki dzieci. Prok. Andrzej Paliwoda w rozmowie z „Faktem” ujawnił szczegóły badania. Jak wskazał, doszło do licznych zaniedbań.
Doszło do szeregu nieprawidłowości. Stwierdzono niesprawność instalacji gazowej, zabrudzenie pieca, niesprawność przewodów wentylacyjnych. W trakcie eksperymentu stwierdzono bardzo wysokie stężenie tlenku węgla – tłumaczył.
Prokurator rejonowy w Chełmie zaznaczył jednocześnie, że na tę chwilę śledczy oczekują na pisemną opinię biegłego z zakresu pożarnictwa. Będzie ona istotna przy sformowaniu aktu oskarżenia.
Nie żyje matka i trójka dzieci. Dwie osoby usłyszały zarzuty
Prok. Andrzej Paliwoda wyjaśnił również, że na właścicielce kamienicy ciążył obowiązek związany z dbaniem o przepustowość instalacji gazowej. Dlatego też kobieta usłyszała zarzuty dotyczące podżegania do podrobienia dokumentów ws. kontroli pieca. Za ten czyn Joannie M. grozi do 5 lat pozbawienia wolności. Nie przyznaje się jednak do winy.
Zarzuty usłyszał również kominiarz. W jego przypadku chodzi o nieprzeprowadzenie kontroli oraz wydanie zaświadczenia bez wcześniejszego sprawdzenia stanu faktycznego. Grozi mu do 8 lat więzienia. Mężczyzna przyznał się do winy.