Dramat w polskim mieście, Biedronka w ogniu. Ranni ratownicy, budynek się zawalił
W Polkowicach doszło do kolejnego pożaru. Sklep Biedronka stanął w ogniu, a mieszkańcy mówią wprost: „Podejrzana sprawa”.
Pożar w Biedronce
W niedzielę 1 lutego przed południem sklep sieci Biedronka stanął w ogniu. Do zdarzenia doszło w Polkowicach (woj. dolnośląskie) przy ul. Ogrodowej. Informację o pożarze przekazał bowiem na Facebooku portal 112 Polkowice:
Trwają działania przy pożarze sklepu Biedronka w Polkowicach. Na miejscu liczne zastępy straży pożarnej z całego powiatu. Sytuacja jest dramatyczna! Działamy na miejscu!
Jak przekazało radio RMF FM w akcji gaśniczej ma brać udział aż 18 grup strażaków z Polkowic oraz okolicznych miast. Póki co ognia nie udało się opanować.
Dwóch ranny strażaków
W trakcie akcji gaśniczej ucierpiało dwóch strażaków. Funkcjonariusze mieli poślizgnąć się na lodzie przed płonącym budynkiem. Jeden z nich miał doznać urazu barku, a drugi uszkodzenia kostki. Jak przekazał mł. kpt. Adrian Ziemiański, rzecznik prasowy Komendy Powiatowe Państwowej Straży Pożarnej (KP PSP) w Polkowicach:
Niestety w wyniku niskiej temperatury ta woda, którą wylewamy na obiekt, zamarza.
Jak widać na fotografiach opublikowanych przez 112 Polkowice w mieście panuje zimowa aura. Na zdjęciach widać również, że płomienie objęły cały sklep. Jak poinformowało RMF FM:
Cały dyskont jest zajęty ogniem.
Ogień wydostaje się głównie przez dach, drzwi i okna. Nad miastem unoszą się kłęby dymu, które widać nawet z oddali. Jak przekazała rozgłośnia.
Mieszkańcy: „Podejrzane”
Jak zauważyła lokalna społeczność, zaledwie kilka tygodni wcześniej w Polkowicach doszło do pożaru innego supermarketu, należącego do sieci Dino. Jak napisał jeden z internautów:
Jakiś czas temu Dino, teraz Biedronka. Podejrzana sprawa…
Wielu użytkowników podejrzewa, że sklep nie zapłonął samoczynnie, a został celowo podpalony. Za winnych wskazują imigrantów z Rosji lub z Ukrainy. Warto pamiętać, że są to jednak tylko plotki, a wiele z nich ma podłoże rasistowskie – jak zaznaczył również jeden z komentujących:
Opamiętajcie się!!! Ludzie w pół godziny stracili miejsce pracy, a wy piszecie ksenofobiczne komentarze. Przyczyny pożaru nie są zapewne jeszcze znane, a wy nastawiacie ludzi przeciwko innym.
Pożar i brak wody
Z powodu intensywnej akcji gaśniczej w pobliskich mieszkaniach zabrakło wody. Informację o tym przekazał jeden z mieszkańców pod wpisem o pożarze Biedronki:
Pożar pożarem, ale żeby przez taki kabaret nie było wody w mieszkaniach? To już lekka przesada.
W polkowickich blokach m.in. przy ul. Ociosowej nie ma aktualnie bieżącej wody. Dlaczego więc podczas akcji gaśniczej brakuje wody? Istnieje kilka powodów:
- ogromny pobór wody – kiedy strażacy podłączają się do hydrantów zasysają oni wodę o wiele szybciej, niż sieć jest w stanie ją dostarczyć,
- zjawisko fizyczne – woda płynie tam, gdzie jest największe ciśnienie, czyli do hydrantów strażackich,
- brak prądu – w czasie pożaru strażacy często wyłączają prąd (ze względu na przepisy BHP), przez co pompy wodne nie pracują,
- przerwy w dostawach – w skrajnych przypadkach wodociągi wyłączają przesył wody do mieszkań.