Fatalne doniesienia w sprawie paliw. Ceny znów wystrzelą?
Dobę po tym, jak prezydent USA Donald Trump ogłosił sukces i zawarcie rozejmu z Iranem, sytuacja na Bliskim Wschodzie znów stała się dramatyczna. Choć Cieśnina Ormuz miała być otwarta, Irańczycy ponownie zablokowali ten kluczowy szlak wodny, a ceny ropy, zamiast spadać, utrzymują się na niepokojąco wysokim poziomie.
Wojna na Bliskim Wschodzie. Spór o Cieśninę Ormuz
Głównym powodem ponownego zaognienia sporu jest atak Izraela na Liban. Iran twierdzi, że wstrzymanie nalotów na ten kraj było częścią porozumienia z Amerykanami, natomiast USA i Izrael są innego zdania. W odpowiedzi irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej znów zatrzymał ruch statków.
Jakby tego było mało, pojawiły się szokujące doniesienia o nowym pomyśle Irańczyków. Chcą oni pobierać od każdego tankowca opłatę w wysokości 1 dolara za każdą przewożoną baryłkę ropy. W praktyce oznacza to, że za bezpieczny przejazd jednego statku armator musiałby zapłacić średnio aż 2 miliony dolarów.
Zobacz więcej: „Są obawy, że wojna dotrze do Polski”. Kościół i rząd tworzą plan awaryjny
Dlaczego ropa nie tanieje?
Inwestorzy na całym świecie patrzą na te wydarzenia z ogromnym niepokojem. Choć cena baryłki ropy Brent spadła ze 107 dolarów do około 96 dolarów, to wciąż bardzo daleko do poziomu 60 dolarów, który widzieliśmy przed wybuchem konfliktu. Paweł Majtkowski, analityk eToro, wyjaśnia w rozmowie z „Faktem”, że rynki boją się niepewności:
Często największe znaczenie ma nie to, czy dostawy surowca płyną, ale jak duże jest ryzyko, że za chwilę przestaną płynąć.
To właśnie to ryzyko sprawia, że paliwo na świecie pozostaje drogie, a energia stała się potężnym narzędziem szantażu politycznego.
Zobacz więcej: Polska przygotowuje plan ewakuacji milionów ludzi. W grze 10 państw
Co to oznacza dla polskich kierowców? Paliwo podrożeje?
Sytuacja na Bliskim Wschodzie ma bezpośrednie przełożenie na nasze portfele. Wzrost cen paliw na stacjach sprawił, że inflacja w Polsce w marcu skoczyła do 3%. Rząd próbuje ratować sytuację, obniżając podatki (VAT i akcyzę) na paliwo. Pozwala to utrzymać ceny na akceptowalnym poziomie, ale kosztuje to budżet państwa około 1,6 miliarda złotych miesięcznie.