Nie żyje troje pracowników, dziesiątki poszkodowanych. Tragiczny wyciek w zakładzie
W zakładzie odzysku srebra w USA doszło do tragicznego wypadku chemicznego. Podczas rutynowych prac zginęły dwie osoby, a ponad 30 trafiło pod opiekę lekarzy. Winna okazała się gwałtowna reakcja kwasów.
Wypadek w fabryce
Do tragedii doszło w momencie, gdy pracownicy wygaszali część maszyn. To właśnie wtedy kwas azotowy wszedł w kontakt z inną substancją, co doprowadziło do uwolnienia toksycznego siarkowodoru.
Doszło do gwałtownej reakcji chemikaliów, która natychmiast wymknęła się spod kontroli – wyjaśnił dyrektor ds. zarządzania kryzysowego, C.W. Sigman.
Ekspert podkreślił, że momenty uruchamiania lub wyłączania procesów chemicznych są najbardziej niebezpieczne i to wtedy najczęściej dochodzi do awarii. Ofiary śmiertelne to pracownicy, którzy znajdowali się najbliżej miejsca wycieku.
Zobacz więcej: Nie żyje 3-letni chłopczyk. Wpadł pod ciągnik rolniczy
Ratownicy wśród poszkodowanych
Akcja ratunkowa była bardzo dramatyczna i chaotyczna. Gaz rozprzestrzeniał się tak szybko, że ucierpiało nawet siedmiu ratowników medycznych, którzy przyjechali jako pierwsi. Sytuacja była tak poważna, że nie czekano na karetki.
-
Część rannych dowożono do szpitali prywatnymi autami.
-
Niektórych transportowano nawet śmieciarką.
-
Pacjenci cierpią na duszności, silny kaszel i mają poparzone gardła oraz oczy.
Zobacz więcej: Pilny alert RCB. W wodzie wykryto groźną bakterię
Mieszkańcy zamknięci w domach
Zaraz po wybuchu władze nakazały okolicznym mieszkańcom natychmiastowe zamknięcie się w domach. Zakaz wychodzenia obowiązywał przez pięć godzin. Każdy, kto miał kontakt z oparami,
Część rannych dowożono do szpitali prywatnymi autami.
Niektórych transportowano nawet śmieciarką.
Pacjenci cierpią na duszności, silny kaszel i mają poparzone gardła oraz oczy.
Zobacz więcej: Pilny alert RCB. W wodzie wykryto groźną bakterię
Mieszkańcy zamknięci w domach
Zaraz po wybuchu władze nakazały okolicznym mieszkańcom natychmiastowe zamknięcie się w domach. Zakaz wychodzenia obowiązywał przez pięć godzin. Każdy, kto miał kontakt z oparami, musiał przejść specjalne odkażanie. Ludzi polewano wodą, a ich ubrania zostały spalone jako niebezpieczny odpad.
Obecnie sytuacja jest już opanowana, a badania wykazały, że woda i powietrze poza fabryką są czyste. Specjalna federalna komisja sprawdza teraz, czy w zakładzie nie doszło do zaniedbań.